EN
image/svg+xml

Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną

Zobacz wszystkich
  • POZA SIEDZIBĄ: Teatr im. Wandy Siemaszkowej, Rzeszów
  • Premiera: 02.03.2019
90 minut
> 18 EN

Ta zionąca seksizmem i zwykłym chamstwem książka przez 17 lat od pierwszego wydania zdążyła się już zestarzeć i nieoczekiwanie stać aktualna na nowo. W dobie wychodzących spod ziemi demonów nacjonalizmu Wojna polsko-ruska Doroty Masłowskiej nabiera porażającego, jadowitego blasku.

W naszej adaptacji tę historię, historię pewnej bzdurnej – lub zupełnie niebzdurnej – wojny, wojny z ruskami, z wszelkim obcym, oraz historię głównego bohatera, Silnego, brawurowo opowiada sześć dziewczyn, które spotkał na swojej popapranej drodze pierwszy dresiarzo-husarz Rzeczypospolitej.

 

 

Czytaj wszystko

Materiały prasowe

Silne kobiety opowiadają o Silnym

O nowej inscenizacji utworu opowiada reżyser Paweł Świątek

28.02.2019 | 21:23

Twórcami nowej scenicznej adaptacji utworu "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną" są reżyser Paweł Świątek i współpracujący z nim dramaturg Mateusz Pakuła. Obaj stworzyli wcześniej m.in. głośną inscenizację innej powieści Masłowskiej - Paw królowej, która zyskała uznanie samej autorki. Jak wygląda ich pomysł na odczytanie Wojny polsko- ruskiej pod flagą biało- czerwoną? O spektaklu opowiada Paweł Świątek >

Teaser #1

video: Grzegorz Mart

Teaser #2

video: Grzegorz Mart

Nakręca się mrok - rozmowa z Dorotą Masłowską

Polskość jest dziś niesamowicie ciekawa. Ten nieodgadniony potencjał traum i przewin, do których się nie przyznajemy, te fantazje o świetności, to tworzy takie buzujące kombo psychopatologii. I na dodatek to potrafi wykwitnąć w ludziach w 2018 roku, tak znikąd, jakbyśmy to mieli w ciele, w DNA. Więcej >

Spektakl "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną" zakwalifikowany do konkursu

Plakat do spektaklu, projekt: Alicja Biała

Z radością informujemy, że spektakl "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną" w reżyserii Pawła Świątka zakwalifikował się do 25. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Więcej >

Recenzje:

Wojna polsko-ruska Pawła Świątka to udany powrót reżysera do prozy Doroty Masłowskiej i wysokiej formy, jaką prezentował w Pawiu królowej. Teraz zrealizował spektakl o infantylnej, kibolskiej mentalności. Silny patrzy na kraj i świat – jak na podwórko przy bloku. Czytaj więcej >

teatr-pismo.pl

Jacek Cieślak

Adaptacja „Wojny” odbiega znacznie od oryginału, bowiem postać Silnego – głównego bohatera i narratora w książce – odgrywają kobiety. I tak, z historii opowiedzianej z męskiego punktu widzenia, z bardzo męskimi poglądami, reżyser stworzył opowieść przedstawioną przez kobiety i o kobietach. I jest to bardzo dobre rozegranie. Sześć kobiet na przemian odgrywa role Silnego i dziewczyn, jakie napotyka w swoim życiu. Interpretacja głównego bohatera nabiera kolorytu i humoru w kolejnych interpretacjach. Panie bawią się językiem, przerysowują postać Silnego, tworząc z niego karykaturalnego dresiarza o nacjonalistycznych poglądach, zaś wypowiadane przez niego kwestie, zarówno w treści, jak i intonacji, są niezwykle zabawne.

"Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną" to pozycja, która nie pozostawia obojętnym, niezależnie od formy w jakiej jest prezentowana. Wielbiciele pierwowzoru literackiego z pewnością nie zawiodą się, oglądając inscenizację w teatrze Słowackiego, która wiernie odtwarza specyficzny język książki, dodając jej zarazem nowych znaczeń. Obsadzenie zaś samych kobiet, również w głównej roli męskiej, nadaje sztuce zupełnie nowego charakteru i kobiecego punktu widzenia.  Czytaj więcej >>

kulturatka.pl

Aleksandra Cabaj

Fejsa nie mam, bloga nie mam i nie mam bieżączki, zarzuciłem na rzecz rzeczy wyższych, dłużej się wykluwających. Ale w tym wypadku chyba nie wytrzymam do tekstu w "Przekroju". Uprzejmie donoszę, że "Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną" w reżyserii Świątka jest: 1) totalna, 2) boska, 3) mega. Jestem w szoku, "surprised by joy". Świątek z Pakułą weszli drugi raz do rzeki i im się udało, choć przecież nie mogło. Już dwa akapity miałem napisane, że Słowak chce powtórkę ze Starego, że odgrzewają kotlety z 2012 - lecz po obejrzeniu spektakl się okazał inny niż przed obejrzeniem. Masłowska poleca tę "Wojnę" na Fejsie, więc przylazłem najeżony, że autoreklama. I że same laski. Ale już rozumiem. W połowie, przy wątku keczupu, coś mi w synapsach strzeliło, dostałem drgawek ze śmiechu i poczułem się jak za dawnych czasów na "Pawiu królowej". Dwa serca dla Anny Paruszyńskiej, trzy dla Natalii Strzeleckiej. Dzisiaj idę znowu.

Maciej Stroiński