EN

Ranking krakowskich aktorów 2020 r.

Poznajcie ranking krakowskich aktorów 2020 r. W XI edycji rankingu Łukasz Maciejewski postanowił uhonorować aż dwoje aktorów Teatru im. Słowackiego: Polę Błasik i Wojciecha Skibińskiego.

POLA BŁASIK - aktorka Teatru im. Juliusza Słowackiego, to idealna bohaterka naszych czasów.

Grane przez nią dziewczyny świetnie rozumieją puls rzeczywistości, są świadome, potrafią być stanowcze i decyzyjne, ale jednak od czasu do czasu niechętnie ujawniają wielką wrażliwość, staromodne przyzwyczajenia, oldskulowe pasje. Oto wzorcowa współczesna młoda kobieta: żyjąca codziennością, znająca wszelkie ograniczenia, ale też podskórnie tęskniąca za czasem przeszłym.


Z Czechowem jest jej do twarzy. Aktualnie, na macierzystej scenie, Pola Błasik gra w Krasawicę w „Bolesławie Śmiałym”, występuje także w „Bajkach robotów” według Lema.

Wspaniale rozwija się jej kariera telewizyjna i filmowa - to już nie tylko popularne seriale „Drogi Wolności” czy „Zakochani po uszy”, ale i fabuła - w pandemicznym 2020 premierę miał młodzieżowy, ujmujący „Polot”, reżyserski debiut Michała Wnuka, w którym Pola Błasik zagrała główną rolę kobiecą. Wystąpiła także w feministycznej „Erotice 2022”, jednym z filmowych wydarzeń 2021 roku może być natomiast „Prime Time” Jakuba Piątka, film zakwalifikował się właśnie do konkursu na najważniejszym niezależnym festiwalu w USA - Sundance Film Festival.

WOJCIECH SKIBIŃSKI
W trudnym, chorym - dosłownie i w przenośni - roku 2020, anulowana została zdecydowana większość festiwali, premier i imprez filmowych, o spektaklach teatralnych nie wspominając. Niektóre imprezy szczęśliwie się jednak odbyły, w tym świetny, filmowy i teatralny festiwal w Zielonej Górze.

Na zakończenie imprezy, Wojciech Skibiński, w duecie z przyjacielem z lat szkolnych, Krzysztofem Taraszką, zaprezentowali recital „Cohen w teatrze”. Nieśmiertelne ballady w interpretacji Skibińskiego zabrzmiały tamtego wrześniowego wieczoru ze szczególną mocą. Były przypomnieniem, że melancholia dodaje sił, zwłaszcza jeżeli jest to melancholia na poziomie Cohena, ciekawie interpretowanego przez Skibińskiego.

Jest aktorem, bez którego trudno wyobrazić sobie teatralny pejzaż Krakowa. A chociaż w macierzystym teatrze rzadko (zbyt rzadko) dostaje teatralne solówki, w zespole „Słowaka” wydaje się postacią niezbywalną, gra na zespół, gra na całość, nie tylko na siebie. Prezentuje przy tym coraz rzadszy w teatrze i w kinie typ faceta.

Tak właśnie, faceta. Nie wyrośniętego chłopca, nie neurotycznego artysty, ale faceta, wrażliwca, a czasami przemocowca i okrutnika. Potencjał Skibińskiego zaczyna w końcu doceniać kino i telewizja. Pod tym względem 2020 rok był może najciekawszym sezonem w dorobku aktora. Naczelnik więzienia w „Miłości” Michała Ciechomskiego, „Dziad” - czyli Polak w Irlandii w pięknym filmie „Jak najdalej stąd” Piotra Domalewskiego, a wreszcie budzący grozę Mieczysław Moczar w telewizyjnej „Cenie władzy” w reżyserii Arkadiusza Biedrzyckiego. Imponująca rozpiętość - od Cohena do Moczara, a jeszcze przecież był po drodze jeszcze poruszający Klaudiusz w „Hamlecie” w Teatrze Słowackiego.

Uwaga: Skibiński dopiero się rozpędza.

Więcej na ten temat >