Bogusław Sobczuk
Nieobecność
Koncert poświęcony pamięci Ewy Demarczyk
Pomysł, scenariusz, reżyseria: Bogusław Sobczuk
Koncert
Teatr w Krakowie im. J. Słowackiego - Duża Scena
Najbliższe terminy
Występują:
Iwona Bielska, Mikołaj Grabowski, Jan Peszek, Andrzej Seweryn, Weronika Stawska, Agnieszka Przekupień, Wiktoria Wojtas, Maria Wróbel
Przed – niemal – sześciu laty odeszła Ewa Demarczyk.
I wraz z Nią skończyła się jakaś epoka, intuicyjnie kojarzona przez nas z dziedziną wieloimiennego piękna. Odczuwanie dzisiejszego czasu, jako nieprzychylnego delikatnym i zwiewnym wartościom, tłumaczy naszą nostalgię związaną z pojęciem j a k o ś c i życia, a także przekonaniem, że lepiej się żyje w świecie, w którym piękno, prawda i dobro nie budzą swym połączeniem żadnej wątpliwości i stanowią wartość samą w sobie. W takim świecie żyje się też godniej.
Ewa Demarczyk, nawet u szczytu swej artystycznej świetności, nie zdobyła należnego jej szerokiego uznania. Jej sztuka zaspokajała gusta wyrafinowane – czytelników dalekiej od prostych rymów poezji Leśmiana, Baczyńskiego, Tuwima, Mandelsztama, czy miłośników „nieoczekiwanych” kompozycji Koniecznego, Zaryckiego, Radwana.
Chociaż była ikoną elity, wzruszała wszystkich, którzy jej słuchali.
* * *
Problem ze śpiewaniem „piosenek Ewy Demarczyk” przez innych wykonawców objaśnia analogia: wzorzec metra – odlany z niestosowanego powszechnie stopu szlachetnych metali, eksponowany w muzeum miar i wag w Sevres pod Paryżem – był tylko jeden. Andrzej Zarycki, jeden z tworzących dla Niej kompozytorów, twierdzi, że Ewa swoją interpretacją trafiała w samo sedno tekstowego i muzycznego sensu, w przysłowiowy środek tarczy. Jej iście laserowa precyzja i łatwość (często pozorna), z jaką współkreowała estradowe dzieła sztuki, w równym stopniu zachwycały, co onieśmielały, także potencjalnych naśladowców. Jej wykonania w stosunku do tekstów i kompozycji uznawano za kongenialne.
I jeszcze – Ewa była niepokojąco piękna; wzruszała i fascynowała – swoją sztuką i swoją osobą…
„Nie ma ludzi niezastąpionych” głosi banał, wyświechtany i oczywiście nieprawdziwy. Brak Ewy, przy całej szczerości twierdzeń o wielkości Jej sztuki i wobec bezradności wspomnień tych, którzy Ją słyszeli i tych, którzy Jej słuchali, wyraża się dzisiaj w poczuciu – istniejącej ponad wszystkim i trwającej coraz bardziej – Jej nieobecności.
Bogusław Sobczuk