EN
Plakat do filmu Andrzeja Żuławskiego pt. "Diabeł". Na czerwonym tle widzimy grafikę, która przedstawia zaploną święcę. Knot świecy to ogon diabła. Powyżej graficznie rozrysowany tytuł i obsada.

Diabeł, reż. Andrzej Żuławski
w cyklu "Przywrócone arcydzieła"

Termin → UWAGA: Termin pokazu zostaje przełożony, wkrótce poinformujemy o nowej dacie. 
Miejsce → MOS
Godzina → 19:00
Bilet → 12 zł
Gość → Wojciech Pszoniak

"Diabeł", Polska 1972 r.,
Scenariusz i reżyseria: Andrzej Żuławski.
Zdjęcia: Maciej Kijowski.
Muzyka: Andrzej Korzyński.
Występują: Leszek Teleszyński, Wojciech Pszoniak, Małgorzata Braunek, Iga Mayr, Wiktor Sadecki

OPIS

"Horror polityczny" Andrzeja Żuławskiego nakręcony w 1972 roku.


Scenariusz "Diabła", swego drugiego pełnometrażowego filmu, Andrzej Żuławski napisał jeszcze przed realizacją debiutanckiej "Trzeciej części nocy", a krótką nowelę o diable, który sprowadza na złą drogę nieszczęsnego Jakuba opublikował w tomie "Piekielnicy”.

To jest jedyna moja filmowa praca, którą ośmieliłem się wydrukować przy czysto literackich tekstach, właśnie dlatego, że jest wielka rozbieżność pomiędzy filmem nakręconym a samym tekstem" – mówił Kletowskiemu i Mareckiemu w wywiadzie-rzece.

Kiedy Żuławski rozpoczął przygotowania do realizacji filmu, koncepcja obrazu znacząco się zmieniała. Diabeł, który na kartach noweli był przerażającym, nieludzkim stworem, stopniowo się uczłowieczał. Pierwotny pomysł reżysera, by filmowy szatan nosi przerażającą maskę, odszedł w zapomnienie. 

"Groza leży w człowieku, a nie w sztafażu tego człowieka" – mówił Andrzej Żuławski w cytowanym  wywiadzie-rzece, a jego "Diabeł" był świadectwem tego sposobu myślenia.

Żuławski chciał bowiem nakręcić horror o człowieczeństwie, o złu ukrytym w ludziach i czyhającym na to, by je uwolnić i dać mu wyraz. Zło Żuławskiego nie przychodziło z zewnątrz, lecz wybrzmiewało jak wewnętrzny głos bohatera. Diabeł w mistrzowskiej interpretacji Wojciecha Pszoniaka był jedynie akuszerem zła, a nie jego źródłem.

Głównym bohaterem "Diabła" Żuławski uczynił Jakuba (Leszek Teleszyński), młodego mężczyznę osadzonego w więzieniu za próbę królobójstwa. Kiedy w styczniu 1793 roku wojska pruskie wkraczają do Wielkopolski, Jakub wraz z zakonnicą zostaje wyprowadzony z więzienia przez Nieznajomego (Wojciech Pszoniak). Tajemniczy mężczyzna wręcza Jakubowi brzytwę, przykazując, by szedł w świat i oczyszczał go z niegodziwości.

Tak zaczynała się historia opowiadana przez Żuławskiego. Horror zupełnie inny niż te, do których przyzwyczaiło nas hollywoodzkie kino. U Żuławskiego próżno szukać szczęśliwego zakończenia, w którym bohater przywracałby naruszony ład świata. Twórcę "Diabła" bardziej interesował rozpad i unurzanie bohaterów w odmętach szaleństwa. Zawieszał więc swój film między realnością i zmyśleniem, między grozą rzeczywistości i szaleństwem obłąkanego bohatera. Na marginesie tej historii Żuławski wchodził w polemikę z polskimi romantykami – Mickiewiczem i Słowackim (postać Jakub jest nawiązaniem do "Kordiana"), pytając o granice szaleństwa i racjonalność świata.

Bracia Żuławscy, 1902 lub 1903 r. Siedzą od lewej: Jerzy, Sławomir, Zygmunt. Stoją od lewej: Janusz i Bogdan. Z rodzeństwa brak Witolda i siostry Jadwigi, fot. z archiwum rodzinnego

Ród Żuławskich


Ale "Diabeł" był obrazem niezwykłym nie tylko ze względu na filmową formę. Film Żuławskiego to bowiem "horror polityczny", który pod płaszczykiem grozy skrywa opowieść o Polsce roku 1968. Po wydarzeniach marca 1968 roku, kiedy to nad Wisłą wybuchła antysemicka nagonka inspirowana przez frakcję generała Moczara, Żuławski postanowił zrobić film o politycznych wydarzeniach tego czasu. Z powodu cenzury niemożliwe byłoby jednak zrobienie filmu o ludziach Moczara i Gomułki, o studenckich protestach i antysemickich resentymentach, jakie rozbudzono wówczas w polskim społeczeństwie. Stworzył więc filmową alegorię. Opowieść o rewolucyjnej gorączce i o tym, jak łatwo z idealisty przeobrazić się w ofiarę manipulacji.

Komunistyczne władze, które pierwotnie zezwoliły na realizację filmu, po obejrzeniu gotowej wersji "Diabła" odesłały go na półkę. Filmowi zarzucano nadmiar przemocy i scen erotycznych, ale ważniejsza od nich była polityczna wymowa dzieła Żuławskiego. Dzieła, które aż 16 lat musiało czekać na kinową premierę i trafiło w ręce publiczności dopiero w 1988 roku. Zanim to jednak nastąpiło, Żuławski został zmuszony do wyjazdu z Polski– pozbawiony szans na kręcenie filmów w kraju wyjechał do Francji, by tam kontynuować swą karierę.

Źródła: "Żuławski. Przewodnik Krytyki Politycznej" Piotr Marecki, Piotr Kletowski. Filmpolski.pl, inf. własne. Opr. BS.

Źródło: Culture.pl

 


Czytaj wszystko

Łukasz Maciejewski:

Film z piekła rodem. „Diabeł” Andrzeja Żuławskiego z 1972 roku (ale premiera odbyła się dopiero w 1988) robi dzisiaj wielkie wrażenie. To kino kontestacyjne w formie, odważne w treści, niespokojne, dychawiczne. Zdumiewające.

Rozgorączkowany Żuławski wkłada osiemnastowieczny kostium, żeby odważnie rozprawiczyć kostium współczesny. W „Diable” czuje się wyraźne echo wydarzeń z 1968 roku. Tę konkretną opowieść o wygnaniu i zdradzie, przemocy i obłudzie, można i warto traktować jako palimpsest innych opowieści. Historii znanych: z podręczników i z pamięci. Albo, z drugiej strony, z niepamięci freudystycznej - którą Żuławski z afektem przywołuje i werystycznie przedstawia. „Diabeł” jest przy tym znakomitym horrorem. Jednym z zaledwie kilku udanych i oryginalnych jakie powstały w Polsce.

Rok 1793, „Nieznajomy” (znakomity Pszoniak) uprowadza z więzienia, które mieści się w klasztorze, niedoszłego królobójcę, Jakuba (Teleszyński). Kim jest „Nieznajomy”? Dlaczego to zrobił? Nie warto zadawać pytań, nie trzeba znać odpowiedzi. Okaże się trywialna i małostkowa. Jak życie. Ale wcześniej Jakub – na jawie, lub we śnie – przeżyje swoją dolę od nowa. Na nowo. W histerii, niewyspaniu, w wykolejeniu. To właśnie wielki temat tego filmu.

W każdym z nas mieszka Raskolnikow – podpowiada Żuławski. Ale szał najczęściej jest tandetny, a misja dziejowa przekształca się w permisję chuci. Jakub – słuchając podszeptów diabła - ogląda ślub swojej brzemiennej narzeczonej, następnie pieprzy się z wyrodną matką, przygląda gnijącym szczątkom ojca wokół którego krąży perwersyjny karzeł, bierze udział w orgii z udziałem rodzeństwa, wreszcie cudem unika homoseksualnego gwałtu. I morduje. Gwałcicieli i gwałcących. Jednocześnie gwałci swoją osobowość. Staje się demonem. Umiera. Naprawdę trudno uwierzyć, że tak niesamowity film mógł powstać w Polsce 35 lat temu. Z dzisiejszej perspektywy to cud. Szatańska relikwia.


Łukasz Maciejewski

(„Machina”)

WOJCIECH PSZONIAK

"(...) Pszoniak - grając - nie wyzbywa się samego siebie. Buduje role nie z elementów zewnętrznych, obcych, których można się wyuczyć, lecz z tego ludzkiego materiału będącego w nim samym, w jego bogatej - jak w każdym człowieku - osobowości, której nie pragnie ukryć pod kostiumami, szminką, lecz z której czerpie wewnętrzną prawdę" (Maciej Karpiński, "Pszoniak", Warszawa 1976).

Wojciech Pszoniak narzuca sobie rygory, odmieniające radykalnie jego sposób gry" - pisała Elżbieta Wysińska. - "Aktor tak nieprawdopodobnie ruchliwy, operujący tak wyrazistą mimiką, nieruchomieje, by przez nieruchomość ukazać całą skrywaną siłę. Wyidealizowany Robespierre Przybyszewskiej (...) znalazł w Pszoniaku interpretatora, który pokazał monolit i zafascynował jako osobowość. Robespierre w przedstawieniu góruje nad salą głosem, słowa przez niego wypowiadane mają krystaliczną jasność i dobitność, która nie dopuszcza wątpliwości. Są w jego roli propozycje rewelacyjne" ("Kultura" 1975, nr 6).


"Swoista gra, kto kogo przechytrzy, tocząca się między bohaterem a coraz bezczelniejszą i agresywną czeredą młodzieży, skończy się dość radykalnym posunięciem poniżanego belfra. Sprawi ono, że stanie się wkrótce osobą znaną i podziwianą. Z przewrotnej opowieści o lekko groteskowym posmaku Wojciech Pszoniak uczynił rolę-samograj. Aktor, z właściwą sobie wirtuozerią, skorzystał z okazji ukazania wszystkich blasków i cieni zawodu, jakże pokrewnego jego własnemu. Cóż, powołanie" - pisał Janusz R. Kowalczyk ("Rzeczpospolita", nr 222, 21.09.2004).

Dofinansowano ze środków MKiDN