EN

Pokuszenie, reż. Barbara Sass
w cyklu "Przywrócone arcydzieła"

Najbliższe terminy

Termin → 24 lutego 2022, godz. 19:00
Gość → Magdalena Cielecka

 

Akcja filmu toczy się w Polsce w latach pięćdziesiątych. Siostra zakonna Anna zostaje przydzielona do grupy osób, mających opiekować się dostojnikiem kościelnym, więzionym przez władze komunistyczne.

Zakonnica nie zdaje sobie sprawy, że będzie posługiwać człowiekowi, którego poznała kilka lat wcześniej. Był wówczas tylko wiejskim proboszczem, a ona jego gospodynią. Kiedy zorientował się, że dziewczyna kocha i pragnie go tak, jak kobieta mężczyznę, uciekł. Ona, chcąc niejako być bliżej niego, wstąpiła do klasztoru. Teraz spotkali się ponownie. Dawne uczucie rozgorzało w Annie z nową siłą. Komendant obozu wie, że eminencja i zakonnica znają się. Postanawia to wykorzystać. Namawia siostrę, by szpiegowała duchownego. Liczy, że osaczony przez samotność, niepewność i poczucie zagubienia zwierzy się bratniej duszy.

Reżyseria: Barbara Sass
Scenariusz: Barbara Sass
Zdjęcia: Wiesław Zdort
Scenografia: Władysław Bielski
Kostiumy: Maria Wiłun
Muzyka: Michał Lorenc
Obsada aktorska:
Magdalena Cielecka (Anna)
Olgierd Łukaszewicz (ksiądz)
Krzysztof Pieczyński (komendant)
Maria Ciunelis (gospodyni)
Mirosława Marcheluk (przeorysza)
Edward Żentara (proboszcz)
Ewa Błaszczyk (strażniczka)

Nagrody (wybrane):
1995: Gdynia (Festiwal Polskich Filmów Fabularnych)- Nagroda za zdjęcia - Wiesław Zdort, Nagroda za rolę kobiecą - Magdalena Cielecka
1996: Genewa (Festiwal "Gwiazdy Jutra") - nagroda aktorska Magdalena Cielecka
1996: Tokio (Światowy Festiwal Filmów Telewizyjnych) - Nagroda za debiut aktorski: Magdalena Cielecka
1996: Karlovy Vary (MFF)- nagroda FIPRESCI

***

Wywiad Łukasza Maciejewskiego z Magdaleną Cielecką z 1996 roku (jeden z pierwszych wywiadów Magdaleny Cieleckiej – pierwodruk: miesięcznik „Tarniny”)

ŁM - W "Pokuszeniu" gra Pani zakonnicę , jednak dla mnie to przede wszystkim obraz zagubionej kobiety, gdzie habit jest tylko kostiumem pomagającym w w wyjaskrawieniu pewnych postaw, w zrozumieniu dwoistości uczuć kobiecych, ich kruchości i siły zarazem, wreszcie kobiecej [choć przecież nie tylko] tęsknoty za spełnieniem...

MC - Takie właśnie przedstawienie postaci siostry Anny było od początku naszym celem. Zresztą sama po przeczytaniu scenariusza intuicyjnie wyczułam, że o to tu właściwie chodzi.W postaci siostry Anny cały aspekt duchowy, cały sztafaż zakonny schodzi na dalszy plan, choć z pewnością ma on silny kontekst łączący, spinający klamrą jej rysunek psychologiczny. Musimy bowiem pamiętać, że cały czas jest ona zakonnicą , stąd każda jej decyzja , każdy ruch musi być brany pod uwagę także w tym aspekcie. Najważniejsze dla mnie było pokazanie w jej osobie po prostu człowieka - zagubionej, osaczonej dziewczyny , która ma takie same "ludzkie" pragnienia , namiętności, te same lęki.To , że jest zakonnicą powoduje tylko, że każdy jej wybór staje się o wiele trudniejszy, niż gdyby była osobą cywilną - i to starałam się przede wszystkim pokazać.


Dlatego, gdy niektórzy dziennikarze pytają mnie jak się przygotowywałam do roli , bo jest to rola zakonnicy, trochę mnie to śmieszy dlatego, że jeśli ktoś widział ten film, chyba nie powinien zadawać w ogóle takiego pytania.


Aby zrozumieć moją bohaterkę, nie musiałam przecież wzorem amerykańskich aktorów być miesiąc w klasztorze i studiować życie zakonne. Byłoby to z pewnością kłopotliwe, i mam wrażenie, że niekoniecznie dobre dla roli.

ŁM - Fakt, że przed "Pokuszeniem" była Pani postacią właściwie anonimową i że reżyserka postanowiła obsadzić Panią w głównej, pierwszoplanowej roli stanowił dla Pani, jak sadzę, dodatkowy stres, dodatkowe napięcie - wszak od tego jak Pani zagra w tym filmie zależała w dużej mierze Pani aktorska, a przynajmniej - na pewno - "filmowa" przyszłość. Na ile istotna okazała się pomoc na planie Barbary Sass?

MC - Muszę powiedzieć, że w trakcie kręcenia zdjęć nie miałam takiego stresu, że "na moich barkach " spoczywa główna rola i że ja sobie z tym nie poradzę. Tego typu zwątpienia towarzyszyły mi bardziej już po zakończeniu pracy nad filmem - tuż przed gdyńską premierą .To , że w czasie zdjęć czułam się stosunkowo swobodnie jest w dużej części zasługą właśnie Barbary Sass, która potrafiła otoczyć mnie swoistą "opieką" , nie mającą jednak nic wspólnego z takim mało twórczym "ciepełkiem". Jej pomoc polegała raczej na budowaniu nastroju, specyficznej atmosfery. Często właśnie dzięki niej, w ogóle zapominałam o kamerze ; zapominałam , że jest to plan , że wokół stoi kilkanaście osób itd. Sass jest bardzo konkretna, uparta w swoich zadaniach dotyczących aktorów, stwarza atmosferę nazwijmy to "zamkniętą" - to znaczy taką, w której aktor jest bardzo skupiony nad tym co, i jak ma zagrać , ale jest to jednocześnie atmosfera bardzo twórcza.


Czytaj wszystko