EN

ZAWRÓCONY (1994) reż. Kazimierz Kutz
W CYKLU "PRZYWRÓCONE ARCYDZIEŁA"

Najbliższe terminy

grudzień
pon 12 19:00
Wyprzedane
Bilet do teatru

Termin → 12 grudnia 2022, godz. 19.00

Gość: Zbigniew Zamachowski

 
Reżyseria: Kazimierz Kutz
Aktorzy: Zbigniew Zamachowski, Henryk Bista, Marek Kondrat, Stanisław Górka
Czas trwania: 78 min.
Produkcja: Polska 1994

Przywrócone arcydzieła to wybrane przez znanego krytyka filmowego - Łukasza Maciejewskiego wybitne tytuły polskiego kina. Każdej projekcji towarzyszy wstęp oraz spotkanie z twórcami.

Czytaj wszystko

O filmie

Tychy, początek lat osiemdziesiątych. Pochodzący ze wsi Tomek Siwiec pracuje jako zaopatrzeniowiec w jednej z kopalń. Jest oddanym członkiem PZPR, co wykorzystuje naczelnik Biernacki, zlecając mu inwigilację uczestników nielegalnego wiecu na katowickim rynku. Tomek przypadkowo staje się obiektem zawziętego pościgu zomowców. Nazajutrz, przewieziony do aresztu śledczego, zostaje przez porucznika Skolińskiego poddany brutalnemu przesłuchaniu jako... podejrzany o udział w manifestacji. Warunkiem zwolnienia ma być identyfikacja pięciu osób spośród kilkuset zdjęć manifestantów wykonanych przez bezpiekę. Tomek zawzięcie powtarza jedynie swoje dane personalne; zmaltretowany wraca do domu. Nazajutrz udaje się do rodzinnej wsi, gdzie jego brat Maciek z zapałem opowiada o przyjęciu do ZOMO i swej pierwszej akcji w Katowicach. Po powrocie Tomek bierze aktywny udział w budowie osiedlowego kościoła. Na jednej z mszy dostrzega sąsiada-milicjanta, którego z furią atakuje po krótkim pościgu.
J.Sł.

Film stanowi nawiązanie do stanu wojennego i czasów pierwszej „Solidarności”. Jego klimat jest lekko komediowy, a humor ironiczny. Połączenie to stworzyło dość niebanalną i zabawną, a momentami nawet prześmiewczą, historię o polskim losie na Górnym Śląsku.

„Zawrócony” to drugi film reżysera nawiązujący do tematyki stanu wojennego. Pierwszym był „Śmierć jak kromka chleba”. Jednak jego ton był znacznie poważniejszy i bardziej wzniosły w porównaniu do „Zawróconego”. Można dostrzec, że realizując ten film reżyser chciał w pewien sposób odreagować powagę obecną w pierwszym dziele o stanie wojennym.

Kutz o filmie wypowiadał się:

Pomysł filmu wziął się z rzeczywistości. Podobna historia zdarzyła się w mojej rodzinie, na Śląsku, za czasów „Solidarności”: człowiek siłą, na skutek okoliczności, został zmuszony do zmiany postawy. Chciałem, żeby powstała z tego mała alegoria sytuacji Polaka, także na dziś. Bohater tego filmu nie zostaje „nawrócony” w sensie religijnym, tylko „zawrócony” z drogi, którą szedł. I my wszyscy nie tyle jesteśmy nawróceni na „nowe”, ile zawróceni z dawnej drogi. Nie wiemy, co z nami będzie. Ta komedia była dla mnie odtrutką po zrealizowaniu tragicznej „Śmierci jak kromka chleba”. To naturalne, że wyzwalamy się spod ciążenia historii i o ważnych sprawach mówimy w sposób komiczny.

Zbigniew Zamachowski: (rozmowa Łukasza Maciejewskiego opublikowana w magazynie „Bardziej Kochani”)

(…) Ról postaci wewnętrznie skomplikowanych, niedopasowanych do ogółu masz na koncie o wiele więcej - w tym moją ulubioną twoją kreację: Tomasza Siwka w "Zawróconym" Kazimierza Kutza. Jak się wchodzi w takie postacie, jak się je uwiarygadnia?

Na szczęście nie ma jednej recepty, bo inaczej wszyscy bylibyśmy robotami. Nie ma jednej recepty i ja jej nie potrzebuję. Czytam scenariusz, staram się zrozumieć bohatera, coś się we mnie otwiera, a czasami zamyka.

W końcu uruchamia się we mnie jakiś niedefiniowalny klawisz i na planie z reguły staję przygotowany, wiem co chcę zrobić. Wiem, kogo zagrać.

Twoje role czasami zazębiają się ze sobą, wchodzą w dwuznaczne relacje. Za godzinę wchodzisz na scenę Teatru Narodowego jako ojciec-potwór w "Białym małżeństwie" Różewicza, dzisiaj rano telewizja pokazywała natomiast błahą komedię romantyczną z twoim udziałem. Trudno o większe skrajności. Przykłady wielu aktorów pokazują, że takie spiętrzenie skrajnie różnych osobowościowych typów w jednym człowieku, ba - w jednym dniu, może prowadzić na życiowe manowce.

Można od tego rzeczywiście zwariować, ale tylko wtedy, kiedy ten zawód wykonuje się w mało higieniczny sposób. Nie myślę w tym momencie o używkach, nie tylko. Higiena w aktorstwie polega raczej na tym, żeby nie wchodzić zbyt głęboko w postać, nie zatracać się w roli, chociaż czasami są takie pokusy, bo to nęcące. W moim jednak przypadku zawsze działał mechanizm samoobronny. To nie ja, to tylko postać. Dzięki temu zawsze pamiętam, kim jestem, mam wszystko pod kontrolą. Za trzy godziny zdejmę kostium potwora z "Białego małżeństwa" i znowu będę Zbyszkiem.

Wiesz dobrze o tym, że nigdy nie będziesz "zwyczajnym Zbyszkiem". Jesteś aktorem rozpoznawalnym, lubianym, cenionym. Prawdziwa gwiazda.

Nie zgadzam się. Rok temu sprzedałem samochód, bo źle mi się w Warszawie jeździło. Dzisiaj jestem "normalsem", jeżdżę do teatru autobusami i tramwajami, mam kartę miejską. Stoję mocno na ziemi, głowa w chmurach to kompletnie nie mój styl. Dobrze mi robi cała ta zwyczajność, jest częścią mojej prawdziwej i jedynej osobowości. Poza tym nie przesadzałbym z tym gwiazdorstwem. Ja nie gram w serialach, w telenowelach, nie chodzę co chwilę do telewizji. Może ktoś mnie pamięta z filmów, ale to nie jest wcale tak liczna grupa, jak by ci się wydawało.

Siedzimy teraz w kawiarni, wszyscy na ciebie patrzą, prawie każdy się uśmiecha.

No tak, ale to jest teatralna kawiarnia "Antrakt". Tutaj rzeczywiście wszyscy wiedzą kim jestem, ale na Placu Zbawiciela mógłby być z tym pewien kłopot.

Naprawdę nie masz żadnego poczucia wyjątkowości? 

Nie mam. Staram się unikać słów, które znaczą zbyt wiele. Uwierz, ja nigdy nie miałem poczucia misyjności w uprawianiu tego zawodu. Aktorstwo to jest dla mnie rodzaj ciekawości, zwykłej, ludzkiej. Zawsze to w sobie miałem. Ciekawił mnie świat i ludzie, w związku z tym chciałem się znaleźć jak najbliżej nowych zjawisk. I aktorstwo mi to ułatwiło. Nie chodziło jednak o misję, tylko intuicyjną chęć poznawania świata, a co za tym idzie również samopoznania siebie w tym świecie. Tego rodzaju świadomość, podobnie jak obcowanie ze sztuką wysokiej jakości, ze wspaniałą literaturą, pozwala dostrzegać więcej, widzieć szerzej, zauważać ludzi którzy z różnych powodów mają trudniej ode mnie, starać się do nich dotrzeć i pokazać to, co mam najlepszego. To jest dla mnie spełnienie w aktorstwie.